×

Wywiad z właścicielką hodowli Zirrael Rattery

1. Czy możesz opisać swoją hodowlę w kilku zdaniach? Czy jest coś, co wyróżnia Twoją hodowlę spośród pozostałych czterech?
Zirrael Rattery to warszawska hodowla szczurów rodowodowych. Powstała w 2006 roku z miłości i pasji do zwierząt, jakimi są szczury. Wszystkie szczury w mojej hodowli są jednocześnie członkami rodziny, żyją i mieszkają na co dzień w moim domu. Priorytetem jest uzyskanie zdrowych, długowiecznych szczurów, które charakteryzują się przyjaznym usposobieniem i poprawnym eksterierem. Przy czym przyjazny charakter bynajmniej nie oznacza naręcznych „naleśników” czy pluszowych maskotek – jeśli ktoś szuka takiego zwierzaka, to u mnie go nie znajdzie. Lubię szczury aktywne i posiadające własne zdanie, chętne zarówno do eksploracji otoczenia, jak i zabaw oraz interakcji z własnym człowiekiem. Aby to wszystko osiągnąć, nieustannie kształcę się i rozwijam w każdej możliwej dziedzinie dotyczącej szczurów, utrzymuję kontakty z wieloma hodowcami na całym świecie, jak również biorę udział wraz z moimi podopiecznymi w zagranicznych wystawach i wydarzeniach. Moim podopiecznym staram się zapewnić jak najlepsze warunki bytowe. Karmione są autorską mieszanką ziaren, nasion, ziół i warzyw, specjalnie dostosowaną do ich potrzeb oraz świeżymi dodatkami sezonowymi. Są również pod stałą opieką lecznic weterynaryjnych specjalizujących się w leczeniu gryzoni. Jeśli chodzi o uszy i sierść, zdecydowanie preferuję szczury standardowe i choć inne odmiany się zdarzają, to jednak niezbyt często. Wyjątkiem są szczury odmiany fuzz, które bardzo lubię i prowadzę, acz w dość ograniczonym zakresie. Hoduję na bazach kolorystycznych russian blue, chocolate, mink oraz wszelkie warianty z grupy point, o znaczeniach self, essex, downunder oraz z efektem silvermane.

Myślę, że znalazłam 2 rzeczy, które na bank mnie wyróżniają. Po pierwsze (i dość oczywiste), mam najdłuższy staż hodowlany. Doskonale pamiętam pierwsze szczury rodowodowe sprowadzone do Polski, pierwsze mioty rodowodowe i emocje, które temu towarzyszyły. Po drugie, na pewno jestem jedynym hodowcą w Polsce, który ma alergię na szczury i codziennie udowadniam, że z alergią da się żyć, trzeba tylko przyjmować odpowiednie leki. I przede wszystkim chcieć.
 
Maluszki black eyed siamese z miotu Z3, wyk. Joanna Adamska.

Powiedziałaś, że doskonale pamiętasz pierwsze importy oraz mioty szczurów rodowodowych w Polsce. Czy możesz opisać to szerzej? Jakie były początki świata szczurów rodowodowych w naszym kraju? Po raz pierwszy pomysł sprowadzenia szczurów rodowodowych pojawił się w rozmowach członków forum szczury.org jakoś w 2004 roku. Początkowo fascynację budziła odmiana burmese dostępna w Wielkiej Brytanii w hodowli Alfa Centauri. Zostały nawet podjęte próby rozmów z tą hodowlą, niestety bezowocne. Na początku 2005 roku zainteresowanie wzbudziła odmiana dumbo i kilka osób rozpoczęło rozmowy z czeskimi hodowcami. Tutaj udało się porozumieć i w efekcie pierwsze szczury rodowodowe zawitały do Polski dzięki uprzejmości znajomego hodowcy kotów. Rok później pojawiły się pierwsze mioty szczurów rodowodowych w kraju. W lutym 2006 roku zorganizowany został pierwszy pokaz szczurów w Polsce. Wtedy też rozpoczęłyśmy z Jokadą przygotowania do powołania do życia Stowarzyszenia Hodowców Szczurów Rasowych w Polsce. Stowarzyszenie zostało finalnie zarejestrowane z początkiem 2007 roku. Patrząc na wydarzenia ostatnich dni smutno patrzeć, co się stało z naszym „pierwszym dzieckiem”.
 
Pierwszy pokaz szczurów w Polsce, 2006 rok.

2. Co uważasz za największe osiągnięcie w całej swojej karierze hodowlanej?
Hmm, strasznie ciężko mi określić jakieś jedno największe osiągnięcie. Na pewno ważne dla mnie jest uznanie hodowców zza granicy, którzy importują ode mnie zwierzęta i powierzają mi własne. Na pewno bardzo ważne dla mnie jest docenienie mnie jako sędziego i zaproszenia z kolejnych krajów Europy do sędziowania. Oczywiście również ważne są wyniki moich szczurów na wystawach. Gdybym miała jednak wybrać, co jest tym naj… to chyba nawiązane przyjaźnie i fajne znajomości dzięki hodowli. Takie najistotniejsze z nich to, po pierwsze, Rian van Andel z Holandii – świetny człowiek i hodowca, przegadałyśmy wiele nocy i wieczorów, przedyskutowałyśmy mnóstwo kwestii dotyczących hodowli, a jednocześnie niepostrzeżenie znajomość weszła również w sferę prywatną. Jej tragiczna śmierć w ubiegłym roku nadal mnie niesamowicie boli. Kolejną wspaniałą osobą jest Sari Andersson z Finlandii, wieloletni hodowca, sędzia, a przy okazji ciepła i przesympatyczna osoba. Chętnie dzieli się wiedzą i poglądami, także na pewne czasem kontrowersyjne kwestie, czyniąc to w sposób spokojny i wyważony. Kolejną niesamowitą osobą, poznaną przy okazji mojej działalności hodowlanej, jest Douglas Connor – sędzia i hodowca z Wielkiej Brytanii. Człowiek ze świetnym poczuciem humoru, ogromem wiedzy, a przy tym to niesamowicie miły i towarzyski. W końcu wstyd nie wspomnieć o Barborze Belesovej z Czech – świetnej rozmówczyni i towarzyszce szalonych wypraw. I chyba właśnie przyjaźnie oraz pozostałe znajomości, nawiązane dzięki prowadzeniu hodowli, są dla mnie najcenniejsze.

Na promie z Talina do Helsinek z Barbora Belesova.

3. Z której linii jesteś najbardziej dumna i dlaczego?
Jestem dumna ze wszystkich swoich linii – szczury z każdej z nich są doceniane przez sędziów na wystawach, w niektórych regularnie zwierzęta otrzymują nominację CAC. Acz dla mnie ważniejsze są drobniejsze rzeczy, takie jak wypracowanie lepiej zbudowanej głowy w linii essexów, coraz lepsza budowa ciała szczurów w linii silvermane, coraz lepsze pointy, fuzzy oraz downundery. 
 
Leia of Zirrael, dumbo fuzz black, wyk. Joanna Adamska

4. Kiedy i w jakich okolicznościach podjęłaś decyzję o założeniu hodowli? Jakie były początki? Pytanie o prehistorię! Pierwsze szczury sprowadził do domu mój były mąż, z czego początkowo nie byłam zachwycona, jednakże mąż już jest były, a szczury są wciąż obecne w moim życiu. Jako że, mimo wszystko, od zawsze lubiłam wszelkie zwierzęta, natychmiast zainteresowałam się wymaganiami i potrzebami tego gatunku. Tak trafiłam na forum szczury.org. To tam spotkałam całą masę pozytywnych ludzi, z którymi przyjaźnie trwają do dziś. To tam w latach 2004–2005 z zapartym tchem śledziłam najpierw plany sprowadzenia do Polski pierwszych szczurów z rodowodem, a potem samą akcję ich importu. Pamiętam forumowe imprezy i to, jak bardzo temat emocjonował nie tylko mnie, ale i ludzi dookoła. Już wtedy pojawiła się w mojej głowie myśl, że może by tak spróbować własnych sił, ale dopiero długie rozmowy z Nezu (byłą hodowczynią z Rat’s Troop) i Jokadą przekonały mnie, że dam radę.
 
Rapalje's Bohun, black eyed himalayan, wyk. Joanna Adamska.

5. Czy pamiętasz jakiegoś szczura, który był lub jest szczególny w Twojej hodowli?
Ciężkie to pytanie. Większość szczurów jest dla mnie wyjątkowa z takich czy innych względów. Na pewno bardzo ważna była Moro (urodzona w 2005) – półrodowodowa samica, matka pierwszego miotu w hodowli (wpisana oczywiście do księgi wstępnej SHSRP). Kolejny z zamierzchłych czasów to Ivanhoe z Matyskovo Raje – pierwszy samiec u mnie w domu i bardzo, ale to bardzo fajny szczur. Po przerwie na pewno wszystkie szczury, jakie miałam od Rian (z przydomkiem Rapalje) i dziewczyn z nią współpracujących w Holandii –nie dość, że szczury świetne, to jeszcze od cudownej osoby. Ważne były też dla mnie oba essexy, które udało mi się ściągnąć, czyli Ratazana’s Harri Putteri (z Finlandii) i Gabriel Rattus Perfectus (z Rosji). I tak mogłabym wymieniać i wymieniać, bo każdy zwierzak jest dla mnie szczególny pod jakimś względem.
 
Rapalje's Jaap, wyk. Joanna Adamska.

6. Czy możesz opisać swój najbardziej udany import? 
Wszystkie importy były udane. Natomiast wciąż mam w pamięci jeden – zdecydowanie najbardziej szalony. W 2006 roku, jakoś pod koniec maja, wraz z Nezu wybrałyśmy się w pierwszą podróż do Czech, żeby odebrać kilka szczurów z dwóch różnych hodowli. Zamiast zaplanować trasę jakoś sensownie uznałyśmy, że trzeba pojechać do Cieszyna, przejść granicę na piechotę i dalej już w Czechach jakoś znajdziemy, jak dojechać do Brna i Novego Jicina, i znowu wrócić do Cieszyna. Nie wiem, jakim cudem nam się to udało, za to doskonale pamiętam noc na dworcu w Cieszynie, bez dostępu do toalety i tylko tyle, że dach nad głową był. To był pierwszy i ostatni tak szalony wyjazd.
  
Legendary Stefan Salvadore, black silvermane, wyk. Joanna Adamska.

7. Jeżeli miałabyś wybrać swoją ulubioną odmianę - jaka by to była?
Nie mam jednej ulubionej odmiany – uwielbiam wszystkie, jakie hoduję. Na pewno mam wielką słabość do essexów (ta miłość pojawiła się po zakończeniu przerwy w hodowli), w niczym nie ustępują im downundery, choć są ciężkie w hodowaniu. Pointy i fuzzy to miłość od dawien dawna i jakoś nie umiem się jej wyrzec, choć myślałam o ograniczeniu linii. Z kolei silvermane to nowe i niespodziewane wyzwanie (założycielkę linii otrzymałam w prezencie od przyjaciółki).
 
Obsydian of Zirrael, russian blue agouti essex, wyk. Joanna Adamska.

8. Czy jest coś, co chciałabyś zmienić w szczurzym świecie?
Nie wiem, czy to ze względu na mój wiek i różnice między pokoleniami czy może jeszcze coś innego, ale nasze polskie „podwórko” irytuje mnie bardzo często. Porównując je do całego szczurzego świata często czuję się zażenowana, bo jednak „kultura bycia” jest za granicami Polski jakaś większa (i nie to, że nie zdarzają się tam niesnaski, czy jest jakoś idealnie, ale to wszystko bardziej cywilizowanie przebiega). Oczywiście powodem są niektórzy ludzie. Mam kilka swoich typów, które irytują mnie wyjątkowo:
a) pseudoeksperci – „nie znam się, ale się wypowiem”.Niestety pełno tego w Internecie i na szczurzych grupach. Nie raz i nie dwa widziałam sytuacje, kiedy osoby bardzo młode doświadczeniem w posiadaniu szczurów usiłowały pouczać hodowców – mnie to nie spotkało, ale to jedna z przyczyn, dla których się na takich grupach nie udzielam.
b) betony – „wiem wszystko najlepiej”.Chyba nie muszę rozwijać, bo wszyscy się z takimi przypadkami spotykamy (czy to hodowcy, czy osoby prowadzące domy tymczasowe, czy też ludzie udzielający porad na szczurzych grupach).
c) niecierpliwcy – „chcę teraz, natychmiast i nic mnie nie obchodzi że jesteś człowiekiem z życiem prywatnym! Jesteś hodowcą, masz być dostępna 24/7 i odpisywać w ciągu minuty”.

Istnieje więcej moich „ulubionych” typów ludzi, ale już może wystarczy negatywów. Poza tą częścią dysfunkcyjną jest oczywiście cała masa świetnych ludzi, którzy są chętni do pomocy, wsparcia czy szczurzych aktywności. Niestety, jak zawsze, mniejszość rzutuje na większość.

9. Jakie masz podejście do oddawania lub sprzedawania szczurów będących na emeryturze hodowlanej, aby zrobić miejsce na następne, młode szczury w hodowli?
Dla mnie absolutnie skandaliczne jest sprzedawanie szczurów na emeryturze hodowlanej. Nieakceptowalne jest też oddawanie ich tylko dlatego, żeby zrobić miejsce na młode szczury. Wszystkie szczury u mnie w hodowli to moi przyjaciele i towarzysze, i bez uzasadnionej przyczyny starszych szczurów nie wydaję nikomu. Owszem, zdarzyły się od tego dwa wyjątki, ale było to spowodowane sytuacją danego zwierzaka i zawsze trafiał on w ręce moich przyjaciół (konkretnie były to stany depresyjne po stracie towarzyszy i niechęć do zaadaptowania się w nowym, młodszym stadzie u mnie).

10. Czy możesz powiedzieć, czy masz jakieś pasje poza hodowlą szczurów?
Oczywiście, że mam i w sumie żałuję bardzo, że doba nie ma 48 godzin, bo bardzo brakuje mi czasu na wszystko. Po pierwsze kocham czytać książki. Tylko muszą być papierowe – jakoś nie umiem przekonać się do elektronicznych czytników. Zazwyczaj czytam fantastykę (szczególnie sobie cenię polskich i czeskich autorów), ale nie gardzę dobrym kryminałem czy sensacją. Uwielbiam też wszelkie książki o świecie gór wysokich – dla mnie fizycznie niedostępnym, ale bardzo pociągającym. Moją największą miłością są książki Franza Kafki (niestety mało ich napisał). Z braku czasu zazwyczaj czytam w podróży, dlatego mój plecak waży zwykle jakbym woziła tam tonę cegieł – tyle, że to nie cegły, a książki. 
Kolejną rzeczą są klasyczne gry RPG – głównie gram, ale zdarza mi się też czasem prowadzić. No i larpy (live acting role play) – tu też zazwyczaj gram, ale i kilka gier napisałam i poprowadziłam. To właśnie na konwent larpowy Flamberg uciekam co roku na urlop – piękne miejsce w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, cudowni ludzie i 10 dni z ulubioną rozrywką.
Kolejna sprawa to podróże, acz tu ostatnio sporo z nich łączy się ze szczurami, bo jeżdżę i zwiedzam przy okazji sędziowania szczurzych wystaw.
 

Zdjęcie z larpa, Ogrody Szaleństwa na  Flambergu.

Pomnik pracowników muzeum literatury, Odessa 2018.

Pytania spersonalizowane:


1. Czy uważasz, że nadal się uczysz w zakresie hodowli szczurów? Czy jest coś, czego dowiedziałaś się o hodowli szczurów podczas tylu lat działalności, o czym jako początkujący hodowca nie myślałaś?
Ależ oczywiście, stale się uczę głównie poprzez rozmowy i dyskusje z innymi wieloletnimi hodowcami. Praktycznie każda nowa znajomość wnosi coś do mojej wiedzy. Szczerze mówiąc pochłania mi to sporo czasu. Wiedza z zakresu hodowli szczurów cały czas ewoluuje. Nie da się iść do przodu i osiągać swoich celów hodowlanych nie będąc na bieżąco. Szczerze mówiąc, jak sobie przypominam początki, to zaczynając w tym 2006 roku nie wiedziałam nawet 1/10 tego, co wiem teraz, a bynajmniej nie uważam, żebym już wiedziała wszystko.
 
Berry Baboon z Finlandii, chocolate self, wyk. Joanna Adamska.

W jaki sposób wiedza o hodowli szczurów ewoluuje? Czy to szczury się zmieniają, czy hodowcy dochodzą do nowych wniosków?
Wiedza o hodowli szczurów ewoluuje wspólnie razem z weterynarią oraz medycyną. Pojawia się coraz więcej badań, które poznają różne mechanizmy i sprawdzają różne zależności. Pojawiają się nowe sposoby leczenia, leki, coraz więcej różnych sytuacji przestaje być niewiadomymi. Na przykład te kilkanaście lat temu zabieg kastracji był obarczony dużym ryzykiem niewybudzenia się zwierzaka, a dziś to zaledwie niewielkie ryzyko. W dodatku mamy coraz lepszych chirurgów, którzy potrafią tak zoperować szczura, żeby możliwość „rozprucia” się po operacji była niemożliwa, tak by zapobiegać niespodziewanym sytuacjom. W związku z tym, że weterynarze zajmujący się naszymi podopiecznymi cały czas się kształcą to nasza wiedza również wzrasta, ponieważ my uczymy się od nich. Dokładnie tak samo jest z wiedzą o poszczególnych odmianach, ponieważ hodowcy również o wiele więcej widzą, a ponieważ mają dodatkowo większą wiedzę, to wyciągają też trafniejsze wnioski dotyczące np. zależności genetycznych.

2. Jako międzynarodowy sędzia szczurzych wystaw oraz hodowca z najdłuższym stażem (spośród polskich hodowców) masz na pewno ogromną wiedzę i doświadczenie. Czy myślałaś o tym, aby się tą wiedzą w jakiś sposób podzielić, umieścić ją gdzieś, może napisać książkę?
To, czy ogromną, to kwestia bardzo subiektywna, ponieważ im więcej wiem, tym bardziej widzę, ilu rzeczy jeszcze nie wiem lub nie jestem ich pewna. Wiedzą, że tak powiem, podstawową, już zdążyłam się podzielić. Razem z Anią z Rotta Taivas stworzyłyśmy i opracowałyśmy ponad 100 stron materiałów szkoleniowych dla przyszłych hodowców w Rodent Club PL.
 
Ocena szczurów,ČESKÁ MYŠ 2019 (Czechy)

3. Czy planujesz coś nowego w swojej hodowli? Nowa linia, odmiana, może jakiś import?
Po wiosennym dużym imporcie z Finlandii w ciągu najbliższych dwóch lat chcę się skupić na dalszej głębszej pracy nad moimi obecnymi liniami. Nie planuję więc żadnych nowości.

Jak wygląda praca, o której mówisz?
Muszę obserwować bacznie nowych podopiecznych, dobrać pary do miotów, zaplanować inne możliwe krycia (w razie gdyby pierwsze plany z jakichś względów nie doszły do skutku), zaplanować linebreedy i ewentualne inbreedy, no i wyprowadzić mioty – nie jest to praca widoczna dla ludzi z zewnątrz, ale pochłania sporo czasu i energii.
 

Strona hodowli - zirraelrattery.pl
Fanpejdż hodowli - facebook.com/zirrael.rattery

3 komentarze:

  1. Bardzo interesujący i pouczający wywiad. Szczury to niesamowite zwierzęta, bardzo inteligentne i piękne (choć wielu ludzi uważa inaczej). Właścicielka hodowli to osoba z pasją, widać, że kocha zarówno szczury, jak i pracę hodowcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wywiad bardzo pokazuje jak profesjonalne podejście do hodowli ma hodowczyni.

      Usuń
  2. Nie wiedziałam że szczury mogą być z rodowodami. Jako nastolatka miałam dwa szczury ze sklepu zoologicznego i żadnej wiedzy na ich temat nie posiadałam. Moja pierwsza szczurzyca uwielbiała spać w moim kapturze jak miałam akurat bluzę.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zaszczurzony Blog | blog o szczurach , Blogger