×

Wybieg - co to, po co, jak i z czego? cz. I

Gdybym miał napisać definicję słowa wybieg, napisałbym, że jest to czas, podczas którego nasze szczurki są poza klatką i bawią się z nami/pomiędzy sobą/zabawkami, które im przygotowaliśmy, spędzają z nami czas i czasami zdarzy im się coś pogryźć. Myślę, że wybieg można porównać do naszego wyjścia z domu - do pracy, szkoły, na spacer, na spotkanie ze znajomymi. Domem naszych szczurów jest ich klatka, natomiast ich "miastem" -  nasz pokój/mieszkanie. Tak jak my, szczury potrzebują nowych bodźców i atrakcji, nie tylko w klatce, ale także podczas codziennego wybiegu. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam, jak wybieg wygląda u nas i zdradzę parę ciekawych wskazówek, które pomogą Wam zapewnić swoim pociechom świetną zabawę.


U nas wybieg dzieli się na dwie części:

  • czas w kartonowym królestwie, zabawa pomiędzy szczurami, zabawa przygotowanymi wcześniej zabawkami 
  • czas i zabawa z człowiekiem.

Kartonowe królestwo


Główną częścią naszego szczurzego kącika są kartony. Dlaczego? Bo są za darmo, są ogólnodostępne i można z nich budować naprawdę ciekawe konstrukcje, a szczury  bardzo je lubią. Ja zaopatruje się w kartony każdej wielkości i kształtu. Staram się łączyć je, robić z nich labirynt, aby szczurki mogły przechodzić z jednego do drugiego, bo zauważyłem, że lubią takie zakamarki, w których czasami mogą znaleźć coś ciekawego.



Same kartony byłyby jednak zbyt nudne dla szczurów. Świetnym elementem jest tzw. digging box, czyli z angielskiego po prostu "pudełko do kopania". Takie pudełko można zrobić na wiele różnych sposobów - siejąc w pojemniku z ziemią (bez nawozu) nasiona ziół, traw i dając szczurkom w ten sposób kawałek natury lub wrzucając do pudełka z kawałkami chusteczek albo safebedem (co to safebed - klik) smakołyki. Pierwszego sposobu nigdy nie próbowałem, natomiast drugi sprawdza się u nas świetnie i jest naprawdę dużą atrakcją. Aktualnie mamy aż trzy kartonowe digging boxy (każdy szczurek ma swój :p). Jeden z nich jest wypełniony pogniecionymi kartkami, kawałkami tektury oraz materiału, a dwa pozostałe są wykonane z safebedu, kawałków materiału i chusteczek.


Wrzucam do nich najczęściej kaszę jaglaną (surową), słonecznik, różne inne nasiona (zależy co akurat mamy w domu). Czasami, kiedy wiem, że mogę sobie pozwolić na dłuższy wybieg, wsypuje do nich karmę, w ramach kolacji. Jest to świetna zabawa dla szczurków pobudzająca je do kopania w celu uzyskania pokarmu. 

W niektórych kartonach mam kocyki, aby wybiegane szczurki mogły się w nich położyć - i czasami z nich korzystają, jednak dużo częściej wracają po prostu do klatki.


Kolejną częścią wybiegowego kąciku są u nas rury - głównie plastikowe PCV, choć czasami zdarzają się i tekturowe. Ogony bardzo je lubią i  korzystają z nich niczym szczury z kanałów. ;) Często używam ich jako wejścia lub przejścia do jakiegoś kartonu, aby było jeszcze więcej kryjówek i było po prostu ciekawiej.


Maty węchowej niestety jeszcze nie mamy (kwestia czasu :p), ale jest to kolejny świetny element szczurzego wybiegu. Znana jest zdecydowanie lepiej w psim świecie, działa na tej samej zasadzie - wysypujemy na nią jakieś smaczki, a zadaniem szczurów jest poprzez węch wyszukać ich wśród materiałowych frędzli. Używając takiej maty dajemy naszym ogonom możliwość ćwiczenia zmysłu węchu oraz możliwość zapracowania na jedzenie (tak samo działa także digging box).

Zdjęcie dzięki uprzejmości Emilii Rulewskiej

Kula smakula to piłka z otworami, którą można zapełnić smakołykami, tym samym zapewniając naszym pupilom kolejną atrakcję. Tego elementu również nam brakuje, jednak niżej opiszę, w jaki sposób można samodzielnie zrobić coś na wzór takiej kuli, tylko jednorazowego użytku.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Emilii Rulewskiej

Na naszym wybiegu znajdują się także plastikowe domki - igloo, sputnik i coocon. Mamy również starą kuwetę. Na jednym z kartonów leży stara książka, do której szczury dorwały się dawno temu podczas mojej nieobecności.


Czasami pojawiają się u nas elementy, które znikają po dwóch/trzech wybiegach, takie jak zabawki z rolek po papierze, czy drewniane gryzaczki. W okresie wiosennym/letnim daję ogonom gałązki (z liśćmi) brzozy, drzew owocowych, które wcześniej dokładnie umyłem. To kolejny sposób na to, aby zafundować naszym ogonom kawałek natury.

Więcej pomysłów DIY znajdziecie w jednym z albumów na Facebookowej grupie "szczury".

Kartonowe królestwo nie jest niezmienne. Staram się wymieniać cały asortyment wybiegu nie tylko po to, aby było świeżo, ale także po to, aby szczurki nie były znudzone i miały jakieś nowe atrakcje.


Podczas tworzenia placu zabaw dla naszych pupili ogranicza nas tylko jedno - nasza wyobraźnia. Zauważyłem, że nasz wybieg ewoluuje z biegiem czasu i jeszcze parę miesięcy temu był bardzo ubogi i marny. Złota zasada - im więcej kryjówek, norek, labiryntów, ciekawych i pachnących materiałów tym lepiej.

Interakcja z człowiekiem


Następną częścią naszego wybiegu jest nasz wspólny czas - mój i moich ogonów. Szczury są bardzo inteligentnymi zwierzakami i szukają kontaktu z nami. Oczywiście wiadomo, że każdy szczur jest inny i są też te po przejściach, które panicznie boją się człowieka i nie chcą wcale naszego towarzystwa, jednak i one po dłuższym czasie czasami się otwierają. Ta część zapewne w każdym zaszczurzonym domu wygląda inaczej, ponieważ do każdego szczurzego charakteru powinniśmy podejść indywidualnie - nie będziemy przecież zmuszać panikarza do nauki sztuczek, czy nietykalskiego ogona do pieszczot. Chciałbym Wam pokazać, jak wygląda i wyglądało to u nas.

Aktualnie mam bardzo towarzyskie stado i każdy szczurek w jakiś sposób chce spędzić ze mną czas. Nessa uwielbia naukę i sztuczki. Zauważyłem, że poprzez "tresurę" zaufanie szczurka do nas rośnie i nasza więź jest mocniejsza. O nauce opowiem jednak kiedy indziej, dla ciekawskich załączam film  ze szczurzymi sztuczkami, który okrążył już chyba cały świat - klik. Nahia również lubi różne zagadki, jednak zdecydowanie bardziej przepada za pieszczotami. Jest ogromnym miziakiem, często również kładzie się ze mną, ale także lubi zabawę, mimo, że jest już dorosłym szczurkiem. Podgryza moją rękę, pokazując tym, że chce się trochę pobawić. Teodora jest zupełnie inna i zdecydowanie bardziej woli zająć się sobą. Lubi jednak zabawę wędką dla kota (my mamy taką handmade, można ją jednak kupić np. tutaj - klik). Kiedy miałem na tymczasie dwa dzikuski z wrocławskiej interwencji, na początku nie robiłem z nimi nic więcej poza trzymaniem ich pod swoją bluzą, aby przyzwyczaić je do siebie i pokazać, że wcale nie jestem taki straszny.


Jak widzicie, właściwie do każdego szczurka powinno się podchodzić indywidualnie. Każdy z nich ma inny charakter i innych rzeczy potrzebuje. O interakcji szczurów z człowiekiem postaram się jednak szerzej napisać w oddzielnym poście.

Jakie wy zabawy zapewniacie waszym szczurom? Co jest główną atrakcją i budzi największe zainteresowanie u waszych ogonów?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Zaszczurzony Blog | blog o szczurach , Blogger